O mnie - Morderca Tłuszczu
15376
page-template,page-template-full_width,page-template-full_width-php,page,page-id-15376,bridge-core-1.0.4,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-18.0.9,qode-theme-bridge,disabled_footer_top,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-5.7,vc_responsive
 

O mnie

Rafał Tomasik

POCZĄTKI

…wszystko zaczęło się w 2005 roku, gdy podjąłem decyzję o uprawianiu sportu. Zacząłem ćwiczyć sztuki walki, już od pierwszego momentu złapałem ‘’bakcyla’’ na ten sport… Trenowałem bardzo intensywnie boks tajski – Muay Thai, ale ciągle mi czegoś brakowało. Dopiero po zmianie mojego sposobu odżywiania się, okazało się, że jestem kompletnym sportowcem. To było najlepsze co mogłem dla siebie zrobić.

W pierwszych zawodach wystartowałem po 6 miesiącach ćwiczeń, i o dziwo, jako młoda i niedoświadczona osoba w tym sporcie, wygrałem zawody! Czułem się świetnie! Zmieniłem nawyki żywieniowe i odżyłem. Trener też zobaczył we mnie potencjał i ogromną zmianę. Zaczęliśmy naprawdę bardzo intensywnie trenować. I tak, z zawodów na zawody, zdobywałem coraz większe doświadczenie.

MUAY THAI

Pamiętam jak dziś, gdy przygotowywałem się do Pucharu Europy w Niemczech. Było bardzo ciężko. Dlaczego? Jako osoba o niskiej wadze, musiałem „zbijać” ją jeszcze niżej ze względu na kategorie wagowe. Była to dla mnie katorga!!! W czasie 14- godzinnej podróży nie jadłem ani nic nie piłem, żeby móc utrzymać wagę. Gdy już dojechaliśmy, odbyło się ważenie. Wszedłem na wagę i nie uwierzycie! Miałem o 100g za dużo!!! Nie dość, że przerzucili mnie do wyższej kategorii wagowej,  to jeszcze startować musiałem ze starszymi ode mnie. Pomylono kategorie wiekowe i zamiast do juniorów, zostałem przniesiony do seniorów, czyli do osób o wiele starszych ode mnie. Mogłem oczywiście się wycofać, ale jako osoba, która nie lubi się poddawać, postanowiłem wystartować. Pierwsza walka odbyła się z Litwinem, który był to doświadczonym i silnym mężczyzną. Ale za to ja byłem uparty i żądny sukcesu. Pomimo przerw w walce (z powodu mojego rozkwaszonego nosa), udało mi się wygrać!!! Doszedłem do finału, gdzie znokautowałem gospodarza już w drugiej rundzie. W TEN SPOSÓB UDOWODNIŁEM, ŻE JESTEM W STANIE POKONAĆ WSZYSTKIE PRZESZKODY. Dlaczego? PONIEWAŻ ZAWSZE ROBIĘ WSZYSTKO NA 100%, MAM WIARĘ W TO, CO ROBIĘ I OGROMNĄ CHĘĆ DĄŻENIA DO WYZNACZONEGO CELU. Dlatego uważam, że wszystko jest możliwe. I Ciebie też do tego przekonam.

WICEMISTRZOSTWO ŚWIATA

Po tych zawodach coraz więcej ludzi zaczęło się o mnie dowiadywać, stałem się mocno rozpoznawalnym sportowcem. Moja szczęśliwa passa trwała przez długi okres, zdobyłem m.in. Puchar Polski oraz Mistrzostwo Polski. A największym osiągnięciem było zdobycie Wicemistrzostwa Świata w 2008r.

W kolejnym roku od samego początku zdobywałem wszystko co było możliwe. Skoncentrowałem się na przygotowaniach do Mistrzostw Europy, trenowałem 2-3 razy dziennie. Pozostał mi tylko tydzień do najważniejszej imprezy w sezonie…

WYPADEK

Po treningu postanowiłem wraz z kolegami odwieźć koleżankę do domu. W drodze powrotnej,  niepodziewanie uległem bardzo ciężkiemu wypadkowi. W jego wyniku doznałem urazu czaszki i mózgu (krwiak mózgu). Przeżyłem. Jeszcze w szpitalu lekarze oznajmili mi, że nie będę mógł już nigdy startować w zawodach ani trenować mojej ukochanej dyscypliny sportu. A więc moja ścieżka kariery i marzenia legły w gruzach… ciężko było mi się z tym pogodzić, ale najważniejsze: ŻYJĘ i muszę doprowadzić się do stanu używalności.

REKOWALESCENCJA

Miałem dosyć długi okres rekonwalescencji. Oprócz powrotu do sprawności fizycznej, wydolności i wytrzymałości, miałem bardzo duże problemy z porozumiewaniem się z innymi. Nie umiałem się wysłowić (nawet najbliżsi mnie nie rozumieli), nasiliły mi się objawy jąkania. Wtedy zacząłem przyglądać się swojemu organizmowi jeszcze bardziej. Szukałem przyczyna takiego stanu rzeczy i oczywiście rozwiązania problemu. Po pewnym czasie, mimo iż cały czas starałem się zdrowo odżywiać, postanowiłem tą wiedze pogłębić i szukać innych rozwiązań.  Zacząłem mocniej wgłębiać się w psychologie i rozwój osobisty…

I co nastąpiło z biegiem czasu? Po upływie czasu znajomi i rodzina zaczęli zauważać, że mniej się jąkam. To było kluczowe w moim dalszym rozwoju… Aż w końcu  coś mnie olśniło. Pomyślałem, że jak sobie pomogłem, to jestem w stanie pomóc także innym.

POMAGANIE SPOSOBEM NA ŻYCIE

Na początku zacząłem od swoich najbliższych. Moją pierwszą „pacjentko – klientką” była moja Mama. Borykała się z paroma kilogramami, bólami brzucha, migrenami, słabymi włosami, paznokciami oraz zaparciami.  Odkąd sięgam pamięcią Mama chodziła do lekarzy, którzy przepisywali jej jakieś środki i lekarstwa, aby rozwiązać jej dolegliwości. Ale nikt jej nie powiedział i nie uświadomił, że tak naprawdę problem zaczyna się od środka. „Jesteś tym, co jesz”. Właśnie od stanu Twoich jelit zależy bardzo dużo. Jeśli tam nie będzie równowagi, to funkcjonowanie całego organizmu jest zaburzone.

Gdy udało mi się pomóc Mamie w bardzo krótkim czasie, uwierzyłem w siebie, w moją siłę przekonywania, argumentów, przekazywania wiedzy, a przede wszystkim dopingowania i motywowania do zmiany. Coraz bardziej i więcej zacząłem pomagać szerszej liczbie osób, poprzez znajomych, rodzinę i końcu osoby całkiem mi na początku obce.

I TAK STAŁEM SIĘ MORDERCĄ TŁUSZCZU!!!

Nigdy nie pozwolę Ci się poddać i nie osiągnąć naszego wspólnego celu.
Zaopiekuje się Tobą jak swoją Mamą!!!
Będę Twoją motywacją, wiedzą, samodyscypliną…